Dobry reportaż lepszy niż słaba powieść.
Takie hasło przyświeca nam od lat, dlatego raz na jakiś czas sięgamy po ten gatunek.
I nie żałujemy.
„Na marne” Marty Sapały nie zachęca ani okładką, ani tytułem sugerującym ważki temat jakim jest marnowanie żywności. Ale, drodzy Państwo, jaka to była dyskusja!
Nie sposób streścić jej w dwóch zdaniach, dlatego zainteresowanych odsyłamy do książki. Porusza mnóstwo aspektów, które dotyczą każdego z nas.
Zapewniamy, że po tej lekturze zupełnie inaczej spojrzycie na własne lodówki i spiżarnie. A może i na zakupach najdą Was rozmaite, dotychczas nieznane refleksje…?
Polecamy tym, którzy chcą żyć bardziej świadomie.
Jeżeli zaś hołdujecie zasadzie „im mniej wiesz – lepiej śpisz” – odradzamy;)
